Pies spryciarz, jak go przechytrzyć? | |
2009-12-28 14:30:51 | autor: Darkac
Mam kudłatego psiaka rasy PON o imieniu Kubuś. Poza wieloma zaletami za
które go kochamy, pewne cechy dają nam w kość. Otóż czasem jest zbyt cwany i
często próbuje nas wymanewrować. Najczęściej robi to żeby pójść tam, gdzie
zapachy pociągają go najbardziej.
Mój pies ma bardzo czuły nos i do tego bardzo silny tzw. ciąg na suczkę. Jak
jakaś na osiedlu ma cieczkę to stopień jego posłuszeństwa spada na łeb na
szyję. Nie można spuścić go ze smyczy nawet na sekundę. Im głośniej się go
woła, tym szybciej zmyka. Boimy się o niego, nie dlatego że mógłby się
zgubić czy nie wrócić, ale dlatego że nie uważa na ulicy i przebiega przez
nią nie patrząc na samochody.
W takich okresach prowadzenie na smyczy wymaga pewnych umiejętności, bo
kiedy trzyma ją ktoś niewprawny, to spryciarz zdejmuje sobie obrożę w
sekundę i już go nie ma.
Kupiliśmy mu szelki do jazdy w samochodzie i wykorzystujemy do prowadzania
na spacerach. Rano zwykle łączę spacer z zakupami w sklepie, do którego
trzeba trochę dojść i zostawiam go przed sklepem. W okresach normalnych,
pies jest grzeczny i często nawet nie przywiązuję go tylko polecam żeby
zaczekał i on posłusznie siedzi i czeka.
Ale jak jest akcja "suczka" to nawet szelki nie pomagają. Spryciarz umie je
sobie zdjąć. Na początku kiedy po wyjściu ze sklepu zobaczyłem tylko leżącą
smycz i szelki, to nie mogłem sobie wyobrazić jak to robi. Zacisnąłem szelki
najciaśniej jak się da. Na drugi dzień znów zastałem same bez psa. Zwykle
rano się śpieszę do pracy i nie w smak jest latanie po osiedlu i szukanie: u
której to suczki po domem akurat ma zaszczyt być w gościnie. Poza tym boję
się o jego bezpieczeństwo.
W końcu zobaczyłem jak to robi. Wszedłem do sklepu i stanąłem za szybą tak,
żeby mnie nie widział. On grzecznie odczekał kilkanaście sekund, po czym
odwrócił się tyłem i ciągnął smycz tak, aby ściągała szelki przez głowę.
Najpierw ściągnął tę części wokół szyi, a następnie przecisnął łapy przez
drugą część i z prędkością błyskawicy pobiegł w siną dal. Cała operacja
zajęła mu 5 sekund.
Już ciaśniej szelek nie daje się zapiąć. Już teraz zapinając widzę jak
Kubusiowi wyłażą oczy jak rozdeptanej żabie.
Chyba nie ma możliwości żeby zostawiać psa przed sklepem. To nie ma sensu.
To tak samo jak puścić go wolno. Jedyne wyjście to skrócić spacer,
odprowadzić do domu i samemu pójść do sklepu.
Chyba że są jakieś inne szelki łapiące psa za ogon lub tylne łapy. Ale
takich chyba nie ma.
|
|
2009-12-28 14:45:31 | autor: shida
Użytkownik "Darkac" napisał w wiadomości
news:hhabuu$vvc$1@news.task.gda.pl...
> Mam kudłatego psiaka rasy PON o imieniu Kubuś. Poza wieloma zaletami za
> które go kochamy, pewne cechy dają nam w kość. Otóż czasem jest zbyt cwany
> i często próbuje nas wymanewrować. Najczęściej robi to żeby pójść tam,
> gdzie zapachy pociągają go najbardziej.
[cut]
> Chyba że są jakieś inne szelki łapiące psa za ogon lub tylne łapy. Ale
> takich chyba nie ma.
obroza zaciskowa plus szelki... i to pozadne w budowie typu rogz, lupine,
manmat... a nie samochodowe trixie bo no one neiwiele sa tu warte ;)
ale co najwazniejsze to wychowanie - to ty masz byc wazny a nie suka z
cieczka...znam samce ktore jezdza w aucie na tym samym siedzeniu z suka z
cieczka... biegaja luzem na spacerach... wykonuja komendy siedzac o 1-2m od
siebie... i jakos samcowi nie przyjdzie nawet do glowy by powacha suke... ok
nie jest to proste ale da sie... ;) duzo pracy ... pokazania psu ze
najciekawsza rzecza na swiecie jest praca z przewodnikiem i sa duze efekty
:)
no i moze go nalezaloby wykastrowac? po co ma produkowac kundle skoro nie
umiesz go upilnowac ? jesli to mlody pies to jest szansa ze i na klopoty
ucieczkowe pomoze... choc to bardziej zlozony klopot i nie zawsze sie udaw
100%... ale na pewno choc troche pomoze no i zmniejszy ryzyko ze walsnie
albo samochod albo wkurzony wlasciciel suki mu krzywde zrobi ;) osobiscie
bym sie wcale takiemu wlascicielowi nie dziwila bo latajace bezpansko
niewychowane samce sa mocno denerwujace...i niebezpieczne... no i czemu suka
ma cierpiec przez takie psy ? nawet pobiegac za pilka nie moze bo jakis sie
przypatleta i przeszkadza...a i ciagle odgryzanie sie i mowienei ze nie
rzyczy sobie tez nie jest mile... wiec moze troche odpowiedzialnosci i
ciachnac psa ? prosty zabieg... a i klopotow z prostata w pozniejszym wieku
mozna uniknac dzieki niemu :) nie mowiac juz o tym ze twoj pies nie wroci z
wojarzy z choroba weneryczna...bo u psow one tez wystepuja...a tego bys
chyba nie ryzczyl swojemu pupilowi nie ?
shida ;)
>
|
|
2009-12-28 15:05:25 | autor: ewka
Użytkownik "shida" napisał w wiadomości
news:hhacpu$1k16$1@news2.ipartners.pl...
> ... ale na pewno choc troche pomoze no i zmniejszy ryzyko ze walsnie albo
> samochod albo wkurzony wlasciciel suki mu krzywde zrobi ;) osobiscie bym sie
> wcale takiemu wlascicielowi nie dziwila bo latajace bezpansko niewychowane
> samce sa mocno denerwujace...
Albo sama suka w cieczce :) Moja suka jeszcze przed sterylka jak ja napastowal
jakis pies radzila sobie doskonale, jak byl jakis natret to i z podartym uchem
musial uciekac. A ja jako ten wkurzony wlasciciel wcale nie mialam ochoty
ratowac takiego samca z opresji, niech sie nauczy na wlasnej skorze, zeby sie
trzymac od nas z daleka.
Co do zdejmowania szelek, to zalezy tez od "figury" psa. U mnie duza klatka,
chuda szyjka i waska glowa powoduja, ze nawet najlepsze szelki jakby pies chcial
to sposobem na pociagniecie wtyl zdejmuje momentalnie. Jednak najlepsza jest
dobrze dopasowana obroza, choc i ta dalby rade pies zdjac jakby chcial. Jedyna
porada to nie zostawiac psa pod sklepem i pracowac nad nim.
Moja suke zostawilam raz, to byl pierwszy i ostatni raz. Jak wyszlam smycz byla
odgryziona, a jakas babcia na lawce powiedziala mi, ze ten pies pobiegl w strone
tunelu. Na szczescie nie musiala po drodze przez jezdnie przechodzic. Biegala
sobie radosnie przed blokiem i wygladala na mnie, kiedy wroce.
--
pozdr,
ewka
|
|
2009-12-28 16:07:41 | autor: shida
Użytkownik "ewka" napisał w wiadomości news:hhadv7$ctg$1@news.onet.pl...
> Albo sama suka w cieczce :) Moja suka jeszcze przed sterylka jak ja
> napastowal jakis pies radzila sobie doskonale, jak byl jakis natret to i z
> podartym uchem musial uciekac. A ja jako ten wkurzony wlasciciel wcale nie
> mialam ochoty ratowac takiego samca z opresji, niech sie nauczy na wlasnej
> skorze, zeby sie trzymac od nas z daleka.
no na takie cos to moim sukom bym nie pozwolila ;) - to ja jestem glowny
decydent wiec niestety to ja tez musze sobie poradzic z takim natretem jak
mi do suki podlazi... za to z buta oberwac moglby... albo gazem...
szczegolnie jak sie trafi kilka samcow uciekinierow i zrobi sie z tego
sfora...to juz maaaalo ciekawie sie robi :( szczegolnei ze takie napalone
samce w pewnym momencie nie patrza juz czy suka ma cieczke czy nie... i
nawet szczeniaki atakuja :( a ja chodze ze stadem... 2 suki plus samiec
emeryt... to no coz... zero poblazania mam dla namoli bo jak mi na samca
skocza chocby przypadkiem i popchna go to moze sie to skonczyc tragicznie bo
on ma srut w kregoslupie i lazi tylko dzieki codziennym zastrzykom -
pamiatka po poprzednim wlascicielu mysliwym :((( wiec to ja musze wszystko
zrobic by wlasnie na dystans trzymac obce psy...
shida :)
|
|
2009-12-28 16:11:48 | autor: Darkac
Kubuś jest bardzo kudłaty, a jego sierść jest bardzo śliska. Żadna obroża
nie jest dla niego problemem. Pewnie głowa w stosunku do szyi, zwaszcza
grubo zakudlonej, jest stosunkowo mała.
Jeśli chodzi o stosunki z właścicielami suczek, to nie jest to u nas
problemem. Kubuś ma juz 6 lat i jest powszechnie znanym na osiedlu i
lubianym przez innych właścicieli psów, za swój urok, towarzyskość i
przyjacielskie usposobienie. Właściciele suczek z cieczką, raczej są u nas
rozsądni i nie łażą z nimi za dnia. Co najwyżej na krótkie siusiu przed
blok.
I właśnie raczej do tych siusiek ciągnie nasz pies. Biega przed blokiem po
trawniku robiąc zawijasy jak zepsuta torpeda, z nosem przy ziemi i czasem
przyspawa się nim w jednym miejscu, że go ruszyć nie można. Czasem nam się
wydaje że on jest jakimś zboczonym wąchaczem. Na przykład obok niego biega
suczka, a on nie zwraca na nią uwagi, a jak ona nasika, to on nie może się
od tego miejsca oderwać.
Kubuś jest z nami od czasu kiedy miał rok, a wcześniej miał bardzo ciężkie
dzieciństwo. Myślę że jest za późno uczyć go dyscypliny, bo on ma w naturze
bieganie po łąkach i lasach (kiedy się zrywał z metrowego łańcucha). Spryt
wyniósł z konieczności radzenia sobie w ekstremalnie złych warunkach. Jego
towarzysze z podwórka nie mieli tyle szczęścia lub inteligencji i ich życie
było krótkie.
Nie wyobrażamy sobie kastrowania psa. Kiedyś zrobiliśmy to królikom i mamy
bardzo złe odczucia.
W sumie to nie jest jakiś poważny problem, żeby go tak okaleczać, nawet
jeśli to miałoby pomóc. Trzeba przeczekać i już. I nie zostawiać go pod
sklepem w tym czasie.
Rozejrzymy się w zwierzakowym sklepie, czy są jakieś lepsze szelki.
|
|
Podobne do Pies spryciarz, jak go przechytrzyć?
|
|