2007-04-24 20:57:26 | autor: Piotr_Śmiech
Witam,
Szukam jakiejś firmy działającej na terenie Warszawy i okolic, która przesadza
drzewa. Ile taka usługa może kosztować? (szczegóły poniżej) A może można to
zrobić samemu?
Chodzi o kasztanowiec, 4-5 metrów wysokości i około 15cm średnicy. Drzewko
rośnie dokładnie na linii wytyczonego ogrodzenia. W dodatku sąsiad drzew nie
lubi ze względu na liście i kwiaty, które trzeba grabić i prawdopodobnie je
wykończy. Chcemy je przesunąć o jakieś 20m w głąb ogrodu. Będziemy mieć do
dyspozycji koparko-spycharkę, dlatego pytam jak się za to zabrać we własnym
zakresie...
Z góry dzięki za pomoc
Pozdrawiam,
PS
--
|
2007-04-24 21:48:54 | autor: Udziadeksu?@wro.vectranet .pl
Piotr Śmiech wrote:
> A może można to zrobić samemu?
> Chodzi o kasztanowiec, 4-5 metrów wysokości i około 15cm średnicy. Drzewko
> rośnie dokładnie na linii wytyczonego ogrodzenia. W dodatku sąsiad drzew
> nie lubi ze względu na liście i kwiaty, które trzeba grabić i
> prawdopodobnie je wykończy. Chcemy je przesunąć o jakieś 20m w głąb
> ogrodu. Będziemy mieć do dyspozycji koparko-spycharkę, dlatego pytam jak
> się za to zabrać we własnym zakresie...
Obserwowałem kiedyś takie przesadzanie kiedy poszerzano ulicę.
Duże kilkumetrowe drzewa skrócono o połowę, kanary też.
Koparka wykopała rów z obu stron szpleru drzew większych niż Twoje.
Potem wybrała ziemię z dwu pozostałych stron. Koło drzewa zostało 1,5 x 1,5
m (może 1 x 1 m). Na tak powstały prostopadłościan założono metalowy kosz z
prętów 15 - 20 mm i cieńszych tworzących siatkę o oczku 10x10 cm. Kosz był
dopasowany do pozostawionej bryły ziemi i z trudem go zamknięto (był
dzielony na pół, miał zawiasy i był ściągany śrubami M20. Grube pręty
weszły też pod drzewo.
Kosz przywiązano do łyżki koparki i linę naprężono
Potem podkopano ziemię pod koszem i obcięto korzeń polowy. Boczne korzenie
zwisały z boków kosza.
W pewnym momencie nic już nie trzymało drzewa od spodu i koparka przewiozła
drzewo na miejsce docelowe do dołu na tyle dużego aby można było w nim ten
kosz otworzyć i wyjąć. Brygada była nieliczna kierowca i dwu od kosza.
Robili kilkanaście drzew na dniówkę. Poszerzany odcinek załatwili w niecały
tydzień.
Mimo że zrobiono to na jesieni to co jakiś czas podlewano je beczkowozem.
Nigdy więcej takiej operacji już nie widziałem. Było to miasto z dobrym
gospodarzem bo w zimie wywożono z niego zebrany w kupki śnieg z chodników.
Była to moja droga do szkoły więc obserwowałem je przez kilka następnych
lat. Wszystkie zniosły przesadzanie, a były grubsze ode mnie. Dziwnie
wyglądyły w zimie ale w lecie po kilku latach nie było widać tych cięć.
--
Pozdrawiam
Dziadek 2
Używaj Linuksa. Bądź legalny.
Czytaj www.linux.pl
|